Amatorska sesja fotograficzna

Amatorska sesja fotograficzna

Wczoraj moja siostra zrobiła sesję zdjęciową swoim córkom i naszej Juleczce. Dzięki temu zaoszczędziliśmy sporo pieniędzy, bo mieliśmy zamiar iść do fotografa. Siostra zamówiła specjalne tło, pomalowała stare skrzynki i przygotowała różne ozdoby, takie jak obrusy, kosze, czy kwiaty z ogrodu. Miała już dobry aparat, bo kupiła kilka lat wcześniej, a stojak na tło znalazła w domu po babci. Ubranka wykorzystaliśmy te, które już mieliśmy lub Julka dostała. Po zrobieniu zdjęć jeszcze je obrobiła w specjalnym programie. Efekt jest fenomenalny. Nie spodziewałam się, że to aż tak dobrze wyjdzie. Zwłaszcza, że moja siostra jest amatorką, a zdjęcia wyglądają jak od profesjonalisty. Mam porównanie, bo moja siostra z najstarszą córką była na paru takich sesjach i swoje za to zapłaciła Najlepsze jest to, że za parę miesięcy znowu będzie można zrobić sesję tylko dokupując inne tło (chociaż to nawet nie jest konieczne). Mogliśmy zrobić tyle zdjęć, ile chcieliśmy nie ponosząc żadnych dodatkowych kosztów (u fotografa im więcej zdjęć tym drożej). Taka sesja u fotografa z pewnością byłaby sporym wydatkiem. Teraz pozostaje nam tylko wywołać zdjęcia ;)

słodkie nóżki

Polecam wszystkim spróbować zrobić taką sesję samemu, wykorzystując te rzeczy które się już ma w domu, bo efekt może być zaskakujący. Zwłaszcza jeśli nie chce się wydawać masy pieniędzy na profesjonalnych fotografów. A jaka to wygoda, gdy jest się z dzieckiem w znajomym miejscu, a nie zupełnie nieznanym z obcymi ludźmi. U nas sesja wyszła niesamowicie dzięki dobremu aparatowi, zakupieniu tła, obróbce zdjęć i z pewnością dzięki talentowi mojej siostry.

A tak poza tym to nasza córeczka już ma prawie półtora miesiąca. Rośnie nam jak na drożdżach, już się zrobił mały pulpecik, chociaż w ogóle jej nie dokarmiamy mlekiem modyfikowanym. To pewnie dlatego, że ten mały głodomorek ciągle by jadł. Mała najlepiej się czuje, gdy jest na rękach. Bardzo szybko na nich zasypia i równie szybko się budzi, jak się ją odłoży. Oprócz wieczora, bo gdy już pora iść spać, zawsze mija godzina lub dwie zanim w końcu nam uśnie. Już zaczęła się uśmiechać do mamy i taty, a także do zabawek i światełek. Nie wiem nawet kiedy to zleciało.

Pozdrawiam.